Szłam ulicami Londynu w poszukiwaniu jakiegoś sklepu z
fajnymi ciuchami. Zobaczyłam mojego najlepszego przyjaciela, Harry’ego Stylesa.
Tak, tego Stylesa. Znaczy… Sprostuję. Ja czuję do niego coś więcej, ale nie
chcę niszczyć naszej przyjaźni. Uśmiechnęłam się lekko na widok jego
niebiańskich zielonych oczu. Jego widok razem z tą całą jego dziewczyną,
Claire, ranił mnie bezwzględnie. Dobrze, że potrafiłam dobrze udawać
szczęśliwą. Jego uśmiech kierowany do tej laski… Jak ja bym chciała być powodem
pojawiania się tych seksownych dołeczków w jego policzkach. Tego blasku w
oczach…
Dobra.. Zejdźmy na ziemię.
- Cześć Harry. – uśmiechnęłam się szeroko. – Cześć Claire. –
wycedziłam przez zaciśnięte zęby do towarzyszącej mu blondynki z mocnym
makijażem, ubranej w skąpe, różowe wdzianko. Obejrzałam ją od stóp do głów i
uznałam, że powinna odstawić solarium. Jak Hazza mógł zakochać się w takim
plastiku?!
- [T.I.], jak fajne cię widzieć. – ucieszył się chłopak.
- Tak, niezmiernie. – zaszczebiotała lafirynda. Ona nie
lubiła mnie tak samo jak ja jej.
- Sorry, Hazza, ale muszę lecieć. – powiedziałam ciesząc się
w duchu, że nie będę musiała oglądać tej zadufanej egoistki.
- No cóż… Wpadnij do mnie później. – mrugnął i odszedł z
plastikową dziunią.
Skręciłam w pierwszą lepszą uliczkę. Usiadłam na ławce w
ciemnym zaułku, a z moich oczu popłynęła strużka słonych łez. Szybko je
otarłam. Roześmiałam się cicho na wyobrażenie o płaczącej Claire, której cały
makijaż spływa z twarzy. Obejrzałam w lusterku oczy, sprawdzając czy widać, że
płakałam. Otarłam je delikatnie jeszcze raz i poszłam do domu odnieść torby z
zakupami zrobionymi wcześniej. Korzystając z zaproszenia Harry’ego udałam się
do jego domu. Byłam na miejscu ok. 17.00. Zobaczyłam jak obściskuje Claire.
Pocałował ją, a ona odwróciła się i mijając mnie w furtce wyszła. Podeszłam do
chłopaka. Nie wytrzymałam i uderzyłam go w policzek.
- Jesteś egoistycznym smarkaczem, który nie widzi nic oprócz
czubka własnego nosa. – spojrzał na mnie zdezorientowany. Do moich oczu garnęły
się łzy. Nie mogłam ich powstrzymać, choćbym bardzo chciała. – Po to chciałeś,
żebym przyszła?! Żebym zobaczyła jak obściskujesz się z tym plastikiem?! Już
przypadkowy widok was, idących na ulicy rozrywa moje serce na kawałki! Każde
twoje spojrzenie, twój uśmiech sprawiają, że w środku umieram, rozumiesz?! Ale
ty jesteś sławny Harry Styles, zadufany w sobie dupek, który nie zna słowa
„nie”!
Widziałam, że bolą go te słowa. Chciałam, żeby poczuł to co
ja czuję umierając każdego dnia. Wybiegłam z posiadłości i próbowałam
powstrzymać łzy cieknące mi z oczu podczas biegu. Wparowałam do domu,
trzasnęłam drzwiami i weszłam do mojego pokoju. Nie robiąc nic rzuciłam się na
łóżko. Przytuliłam głowę do poduszki, która chłonąc moje łzy, zabrudziła się
czarnym tuszem. Do pokoju weszła moja babcia. Opiekowała się mną, podczas gdy
rodzice byli w Polsce. Miałam tu tylko ją. Widząc jak cierpię przytuliła mnie
mocno.
- Chodź. Zrobię ci placki ziemniaczane z sosem pomidorowym.
Twoje ulubione. – pocałowała mnie w policzek. Te słowa spowodowały jeszcze
większy strumień gorzkich łez wydostających się z moich oczu. Przypomniałam
sobie, jak byłam z Harrym nad morzem. Robiłam z nim wtedy placki ziemniaczane,
a skończyło się tak, że cali byliśmy w mące. Uśmiechnęłam się smutno na to
wspomnienie, po czym znów zatopiłam głowę w zabrudzonej poduszce, nie chcąc by
ktokolwiek widział mój płacz. Starsza pani przytuliła mnie mocno i rzekła:
- Nikt nie jest wart twoich łez, kochanie...
To na razie tyle. Jutro lub pojutrze będzie 2 część. Pytanie. Robić częściowe imaginy czy wolicie pojedynczo? błagam, rozsławiajcie mojego bloga < 33 to tyle . xoxo Directionerka
Boskie *.*
OdpowiedzUsuńSuper *__*
OdpowiedzUsuńboskie <3 *.*
OdpowiedzUsuń