czwartek, 22 listopada 2012

Harry cz. 1


Szłam ulicami Londynu w poszukiwaniu jakiegoś sklepu z fajnymi ciuchami. Zobaczyłam mojego najlepszego przyjaciela, Harry’ego Stylesa. Tak, tego Stylesa. Znaczy… Sprostuję. Ja czuję do niego coś więcej, ale nie chcę niszczyć naszej przyjaźni. Uśmiechnęłam się lekko na widok jego niebiańskich zielonych oczu. Jego widok razem z tą całą jego dziewczyną, Claire, ranił mnie bezwzględnie. Dobrze, że potrafiłam dobrze udawać szczęśliwą. Jego uśmiech kierowany do tej laski… Jak ja bym chciała być powodem pojawiania się tych seksownych dołeczków w jego policzkach. Tego blasku w oczach…
Dobra.. Zejdźmy na ziemię.
- Cześć Harry. – uśmiechnęłam się szeroko. – Cześć Claire. – wycedziłam przez zaciśnięte zęby do towarzyszącej mu blondynki z mocnym makijażem, ubranej w skąpe, różowe wdzianko. Obejrzałam ją od stóp do głów i uznałam, że powinna odstawić solarium. Jak Hazza mógł zakochać się w takim plastiku?!
- [T.I.], jak fajne cię widzieć. – ucieszył się chłopak.
- Tak, niezmiernie. – zaszczebiotała lafirynda. Ona nie lubiła mnie tak samo jak ja jej.
- Sorry, Hazza, ale muszę lecieć. – powiedziałam ciesząc się w duchu, że nie będę musiała oglądać tej zadufanej egoistki.
- No cóż… Wpadnij do mnie później. – mrugnął i odszedł z plastikową dziunią.
Skręciłam w pierwszą lepszą uliczkę. Usiadłam na ławce w ciemnym zaułku, a z moich oczu popłynęła strużka słonych łez. Szybko je otarłam. Roześmiałam się cicho na wyobrażenie o płaczącej Claire, której cały makijaż spływa z twarzy. Obejrzałam w lusterku oczy, sprawdzając czy widać, że płakałam. Otarłam je delikatnie jeszcze raz i poszłam do domu odnieść torby z zakupami zrobionymi wcześniej. Korzystając z zaproszenia Harry’ego udałam się do jego domu. Byłam na miejscu ok. 17.00. Zobaczyłam jak obściskuje Claire. Pocałował ją, a ona odwróciła się i mijając mnie w furtce wyszła. Podeszłam do chłopaka. Nie wytrzymałam i uderzyłam go w policzek.
- Jesteś egoistycznym smarkaczem, który nie widzi nic oprócz czubka własnego nosa. – spojrzał na mnie zdezorientowany. Do moich oczu garnęły się łzy. Nie mogłam ich powstrzymać, choćbym bardzo chciała. – Po to chciałeś, żebym przyszła?! Żebym zobaczyła jak obściskujesz się z tym plastikiem?! Już przypadkowy widok was, idących na ulicy rozrywa moje serce na kawałki! Każde twoje spojrzenie, twój uśmiech sprawiają, że w środku umieram, rozumiesz?! Ale ty jesteś sławny Harry Styles, zadufany w sobie dupek, który nie zna słowa „nie”!
Widziałam, że bolą go te słowa. Chciałam, żeby poczuł to co ja czuję umierając każdego dnia. Wybiegłam z posiadłości i próbowałam powstrzymać łzy cieknące mi z oczu podczas biegu. Wparowałam do domu, trzasnęłam drzwiami i weszłam do mojego pokoju. Nie robiąc nic rzuciłam się na łóżko. Przytuliłam głowę do poduszki, która chłonąc moje łzy, zabrudziła się czarnym tuszem. Do pokoju weszła moja babcia. Opiekowała się mną, podczas gdy rodzice byli w Polsce. Miałam tu tylko ją. Widząc jak cierpię przytuliła mnie mocno.
- Chodź. Zrobię ci placki ziemniaczane z sosem pomidorowym. Twoje ulubione. – pocałowała mnie w policzek. Te słowa spowodowały jeszcze większy strumień gorzkich łez wydostających się z moich oczu. Przypomniałam sobie, jak byłam z Harrym nad morzem. Robiłam z nim wtedy placki ziemniaczane, a skończyło się tak, że cali byliśmy w mące. Uśmiechnęłam się smutno na to wspomnienie, po czym znów zatopiłam głowę w zabrudzonej poduszce, nie chcąc by ktokolwiek widział mój płacz. Starsza pani przytuliła mnie mocno i rzekła:
- Nikt nie jest wart twoich łez, kochanie...


To na razie tyle. Jutro lub pojutrze będzie 2 część. Pytanie. Robić częściowe imaginy czy wolicie pojedynczo? błagam, rozsławiajcie mojego bloga < 33 to tyle . xoxo Directionerka 

3 komentarze: