sobota, 10 listopada 2012

Imagin z Liamem

taki krótki, bo nie miałam weny . : /


Stoisz na scenie sparaliżowana. Masz przed tłumem ludzi zaśpiewać. Strasznie się stresujesz. Co mam robić? – pomyślałaś. I spojrzałaś za kulisy. Stoi tam twój najlepszy przyjaciel – Liam Payne. Dzięki niemu tu jesteś, masz szansę i nie możesz jej zmarnować.
I feel like I’m a million miles away
From myself
More and more these days…
Słowa piosenki wydobywają się z twoich ust. Po całym utworze biegniesz za kulisy. Odkładasz mikrofon i lecisz do Liama.
- Jak mi poszło? – zapytałaś poddenerwowana.
- Okropnie. – odparł chłopak.
- Serio? – posmutniałaś.
- No co ty [T.I.]. Poszło ci świetnie. – przytulił cię mocno. Odetchnęłaś z ulgą. – Zabieram cię do kina.
Uśmiechnęłaś się i pozwoliłaś chłopakowi ciągnąć cię za rękę przez tłum reporterów i fanek po wyjściu ze studia. Dotarliście do samochodu. Chłopak otworzył ci drzwi. Wsiadłaś, a on popędził na miejsce kierowcy. Przez całą drogę śmialiście się z jego żartów. Wysiedliście z samochodu i udaliście się do budynku kina. Liam kupił bilety oraz colę i popcorn. Usiedliście na miejscach i zaczął się film. Oparłaś się o ramię chłopaka. Oglądaliście w ciszy.
- [ T.I. ] … - zaczął chłopak. Spojrzałaś mu w oczy. – Bo ja nie wiem jak ci to powiedzieć, ale… - nie mógł znaleźć słów. Popatrzył na twoje usta po czym ni stąd ni zowąd złożył na nich delikatny pocałunek.
Od tamtego dnia jesteście parą, szczęśliwą parą, która nie może bez siebie żyć.

1 komentarz: